Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gijón. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gijón. Pokaż wszystkie posty

17 czerwca 2015

Pyszne i zdrowe pesto pietruszkowe!

Parę tygodni temu będąc w Madrycie, zostałam poczęstowana pesto pietruszkowym. Żeby było zabawniej poczęstowana przez mamę panny młodej, która przyjechała na ślub z Kazachstanu. Długą drogę przebył ten przepis aby zagościć na moim stole.

Cóż mogę powiedzieć, nie jestem wielkim fanem pietruszki, używam jej do sałatek, do zup i innych dań, ale nigdy jej smak mnie nie porwał. Co innego pesto pietruszkowe. Stanowczo była to miłość od pierwszego kęsa! Miłość wielka i nienasycona. Od tej pory zawsze mam w lodówce porcję mojego ukochanego pesto.



Z czym go najlepiej podawać? Macie milion możliwości. Najprostszy, posmarować nim kromkę chleba. Bo pesto pietruszkowe doskonale zastępuje masło, serek czy inne smarowidło. Można do tej kromki dorzucić pomidor, ser, tofu, czy co tam lubicie. Zniknie z talerza w trymigi. Gwarantuję! Można go dodawać do pasty zamiast tradycyjnego pesto z bazylii, albo do sałatek. Ja go dodałam ostatnio nawet do rizotto. Bo oprócz doskonałego smaku jest to sposób na zjedzenie bomby witaminowej :)

Przepis jest bardzo prosty. Będzie nam potrzebne:

Pęczek natki pietruszki
Ząbek czosnku
Szczypta soli
Pieprz czarny świeżo mielony
Oliwa z oliwek 5-6 łyżek
Parmezan starty na drobnej tarce około 30gr
Garść orzechów włoskich

Przygotowanie:

Odcinamy od pietruszki największe i najgrubsze źdźbła. Wrzucamy do blendera najpierw orzechy. Blendujemy. Następnie dodajemy do nich pietruszkę, czosnek i oliwę i blendujemy. Dodajemy parmezan i dalej blendujemy. Sól i pieprz proponuję dodawać na sam koniec. Jeżeli masa wyszła zbyt gęsta możecie dodać więcej oliwy, ponieważ dużo zależy od tego jakiej wielkości pęczek pietruszki użyliście. Tak że nie bójcie się dodawać więcej oliwy.

Polecam posmarować pesto bułeczki z tego przepisu :)

Follow my blog with Bloglovin

14 czerwca 2015

Escanda - asturiański orkisz i przepis na doskonałe domowe bułeczki

Zapewne wielu z was zjadło w swoim życiu jakieś pieczywo z dodatkiem orkiszu. Obecnie ta odmiana pszenicy wraca na nasze stoły coraz częściej. Mieszkając w Polsce wiele razy kupowałam pieczywo orkiszowe. Po przeprowadzce, dosyć długo nie mogłam znaleźć w Hiszpanii orkiszowych wypieków. Tiaaaa, trzeba było założyć okulary i otworzyć Wikipedię, a czas poszukiwań skrócił by się do kilku minut. 

Otóż okazało się, że w Asturii, orkisz jest bardzo popularny, pod nazwą escanda albo espelta. Logiczne, nie? W Polsce znany jako szpelc również, więc espelta brzmi bardzo podobnie. 

Dlaczego warto jeść orkisz? Ano powodów jest cała masa. 

Po pierwsze powód historyczny, w czasach rzymskich był spożywany przez gladiatorów i zawodników igrzysk. Dlaczego? Bo ziarenka orkiszu zawierają około 30-70% więcej białka, o wiele więcej niż zwykła pszenica. Ważne dla wszystkich wegetarian - sportowców! Oprócz wysokiej zawartości białka, w orkiszu znajdziemy też bardzo korzystne dla organizmu węglowodany złożone i duże ilości witamin z grupy B.

Zawiera także lepiej przyswajalny gluten, więcej cynku, miedzi, selenu, witamin A i E, jest bogatym źródłem błonnika, a dominującym kwasem tłuszczowym jest kwas linolenowy ( z grupy kwasów tłuszczowych omega 3). 

W dzisiejszych czasach orkisz uprawiany jest jedynie w górzystych rejonach Szwajcarii, Hiszpanii i Niemiec.  Coraz częściej jest też uprawiany w gospodarstwach ekologicznych na terenie Europy. Dzieje się tak dlatego, że orkisz daje dużo mniejszy plon ziarna niż inne gatunki pszenicy. W naszych uprzemysłowionych czasach, kiedy produkcją żywności zarządza częściej księgowy niż technolog żywności, produkcja orkiszu wygląda na mało opłacalną. Dzięki temu jednak orkisz nie został "uszlachetniony" przez rolniczy biznes i mamy możliwość spożywać zboże o tych samych naturalnych właściwościach co przed wiekami.

Pieczywo orkiszowe jest o wiele łatwiej przyswajalne. 

Dużo korzyści, prawda?

Fakty naukowe już znamy, dla mnie jednak ważne jest to, że cokolwiek upiekę z mąki orkiszowej, zawsze smakuje wyśmienicie. Uwielbiam lekko orzechowy posmak orkiszowego pieczywa.


W Asturii mąkę orkiszową można kupić bezpośrednio z młyna, gdzie jest młócona w tradycyjnych młynach wodnych. Cały proces jest super ekologiczny, bez udziału nowoczesnych maszyn, bez dodatków polepszaczy, wypełniaczy i innych cudów.

Dziś więc pieczemy bułeczki orkiszowe z sezamem!

Będziemy potrzebowali:

Mąka orkiszowa 300gr
Mąka biała 200gr
Drożdże świeże 25gr (1 kostka)
Woda ciepła 1 szklanka
Soda 1 łyżeczka
Cukier 1 łyżka
Sól szczypta
Sezam prażony 3 łyżki
Olej sezamowy 3 łyżki

Wsypujemy do miski przesianą białą mąkę i mąkę orkiszową, dodajemy szczyptę soli i sezam i mieszamy dokładnie. Drożdże kruszymy do szklanki z ciepłą wodą, dodajemy cukier, mieszamy do uzyskania jednolitej masy. Odstawiamy na około 10 minut naszą mieszankę drożdżową. Następnie wlewamy ją do mąki powoli mieszając, dodajemy też olej sezamowy. Wyrabiamy ciasto. Polecam posmarować dłonie olejem sezamowym, wtedy ciasto nie będzie lepiło się do nich i będzie nam o wiele łatwiej go wyrabiać. 
Odstawiamy ciasto na około 30 minut w ciepłe miejsce, żeby trochę podrosło.
Po tym czasie kroimy ciasto na porcję wielkości pięści i formujemy bułeczki. Posypujemy sezamem. Wykładamy je na blachę wyłożoną wcześniej papierem do pieczenia i zostawiamy na około 15 minut pod przykryciem. 
W tym czasie rozgrzewamy piekarnik do 170C. Pieczemy 25 minut. Gotowe!









28 maja 2015

Wegeburgery doskonałe, z kaszy jaglanej i czerwonej fasoli.

Są takie dni kiedy czasu brak, wszystko w biegu i szybko, a zjeść coś trzeba. Wtedy na ratunek przychodzą wegeburgery. Domowy fastfood, jednak smaczny i zdrowy. Raz zrobione wegeburgery mogą posiedzieć parę dni w lodówce, a jeżeli chcecie je zachować na zaś, można je śmiało zamrozić. Sprawdzą się też doskonale jako kanapka do pracy czy na piknik.

Dziś gotujemy wegeburgery z kaszy jaglanej i czerwonej fasoli.



Będziemy potrzebowali:

Kasza jaglana (sucha) 1 szklanka
Fasola czerwona (sucha) 1 szklanka
Czosnek 1 ząbek
Mąka razowa 3-4 łyżki
Sól do smaku
Pieprz czarny świeżo mielony 1/2 łyżeczki
Asafetyda 1 łyżeczka
Tymianek 1 łyżeczka
Kurkuma 1/2 łyżeczki
Kminek mielony 1/2 łyżeczki
Olej roślinny (oliwa z oliwek)  1-2 łyżki do smażenia

Bułki do burgerów, pomidor, ogórek, ser, sałata, cebula i co tam jeszcze lubicie.

Gotujemy:
Kaszę i fasolę gotujemy i dajemy wystygnąć. Następnie wrzucamy wszystko do miski albo blendera i blendujemy. Kroimy czosnek. Rozgrzewamy na patelni olej i podsmażamy go, aż się zarumieni. Dodajemy do naszej zblendowanej masy. Mieszamy i dodajemy przyprawy i mąkę. Sprawdzamy konsystencję, jeżeli jest zbyt płynna dodajemy trochę więcej mąki.  Formujemy nasze burgery i smażymy je na patelni na średnim ogniu, do momentu aż się zarumienią.

Rozcinamy na pół nasze bułki, wypełniamy je ulubionymi dodatkami i naszym wegeburgerem. 
Smacznego!




7 kwietnia 2015

Smoothie bananowe z mango | Batido de platanos y mango

Po świątecznym obżarstwie, czas na coś zdrowego i lekkostrawnego!

U mnie dziś lekkie smoothie, tylko 3 składniki! Wrzucamy do blendera:

- 2 banany
- 1 mango
- 1 szklankę mleka z migdałów

I gotowe!

ESP

Después de los excesos de las vacaciones, ahora es el mejor momento para algo saludable y digestivo!

Por eso hoy tenemos un batido ligero, sólo 3 ingredientes! Mezclaremos en la batidora:

- 2 plátanos
- 1 mango
- 1 taza de leche de almendras

Y ya está!




11 lutego 2015

Comadres, czyli dziewczyny się bawią!

W Asturii jest jedna fajna tradycja. W ostatni czwartek karnawału kobiety wychodzą się pobawić bez facetów. Zazwyczaj dziewczyny idą na kolację, potańczyć i pobawić się. Fajna tradycja, co? Wiele restauracji przygotowuje z tej okazji specjalne menu. Sprawdziłam kilka z nich i każde brzmi pysznie! Oto kilka z nich:

Tierra Astur

Hotel Tryp Gijón Rey Pelayo

La Posada del Mar

El Sauco

Tak więc dziewczyny! Bawimy się!